mike002 blog

Twój nowy blog

W sobotę była u mnie impreza, dokładnie na ten temat w piątkowej notce. Będzie trochę zdjęć (z aparatu Marka). Było 13 osób, czyli o 2 mniej niż zaprosiłem. Najmilsze są komplementy typu:nie żałuje, że przyjechałem, fajnie było, postarałeś się, kiedy następna?. No co do tego ostatniego to już miałem dzisiaj kilka propozycji, nawet na następną sobotę i, że Oni wszystko załatwią (, czyli żarcie), a ja zaplanuje tak, ze wszyscy zostaną do minimum 12, bo fajnie jest długo zostać..

Z maty sprawdziła z matury mam piątkę, nie zdaje ustnych. Trzymajcie kciuki za piątek, bo zdaje z angola i może być.. różnie, a na pewno teraz jest sooooper. Webbaza się rozwija. Nie wiem skąd Ci ludzie się biorą, ale chyba warto wejść na ta stronę od czasu do czasu. Nie wiem? Wiem natomiast, ze buduje forum i, że jest nabór na moderatora, adminów będzie dwóch: jabari i jellyeater, moderatorów mam na razie pięciu + 2 osoby od tekstów, czyli zwykli redaktorzy, skład jest spoko i jak wieża Babel spowodowała chaos, to na razie nasze działania tak wyglądają, wierzcie mi, nie opiszę tego, ale podział forum prezentuje się tak (bez opisów)(na pewno się zmieni – to bankowo!):

Linki
Ciekawe strony

Webdesign
Kody
Grafika
Animacje
Tricki
Wasze strony i projekty
Oceny

Bez opłat w Internecie
Serwery
Aliasy
Konta
Inne.

Samodzielne promowanie witryny
Sposoby

Dotyczące serwisu(ale chyba lepiej Serwis)
Uwagi i komentarze
Błąd

Oferty kupna i sprzedaży(a może lepiej Targ)
Kupię…
Sprzedam…
Wymiana…

Każdy temat

Po pierwsze jest to pierwsza i tylko moja opcja, musi być bardziej intuicyjne i najwyżej 3 kategorie, a w nich zawarte działy.

WeBBazA ruszyła pełną napakowną piersią i ze niczym Heraklit zabił hydrę to ona narazie niedoświadczona staje w szaranki z mega portalami ;], oto aliasy:

webbaza.pc-centrum.com (sponsor ;])
webbaza.kul.pl
webbaza.wirtualnie.pl
webbaza.end.pl
webbaza.4.pl
webbaza.xp.pl

sprawdziłem dzisiaj w wyborczej rozwiązania z maty, są idento, ale WBBA ważniejsza ;]

Właśnie maturę z polskiego przestałem pisać…

Pisałem temat pierwszy w mazowieckim, czyli nie pamiętam konkretnie, ale chodziło w nim o to których poetów i filmy ludzie cenią bardziej, czy te które doprowadzają do płaczu, czy radości. Odpowiedz uzasadnij.

Co pisałem?
Totalna rozkmijka [- cokolwiek to znaczy ;)]. Napisałem 8 stroooon pooodaniowych, oby na teeeemat i oby ję pozytywnie zatkało, zn. Klaudi. Weszła dzisiaj do naszej sali. Patrzy na mnie. Szpcze. „Który?”. Pokazuje ok.(zn. piąstka zaciśnięta, kciuk w prostopadle do reszty, nie pokrywa się z dłonią). Ona nie skumała od razu.

Co myślę o swojej pracy?
Mi się podoba ma to coś, ma przekaz i ma jaja po prostu. Podoba mi się jak to na pisałem, podoba mi się wstęp i zakończenie. Nie powinno być źle. Może mała spina, że wszyscy wybrali pierwszy i może się pojawić praca podobna do mojej, nie będę krył nie wszystko co tam na pisałem jest moje (to naturalne, wszyscy tak robią i tu jest ten kluczek), kto k* by czytał Zbrodnię i karę. Jest mi z tym źle, bo wiem, że ta ocena nie będzie moja. Z drugiej jednak strony nie wiąże przyszłością z polskim, więc dobrze jest go zdać.

Was też zastanawia czemu nie ma obrazków? Wiedzcie, że mnie też i niedługo na WeBBaziE wszystkie moje (te lepsze) grafiki będą dostępne i z tamtąd będą fof all awailable (jest lub miało byś z angielska „dostępne”). Wejdę teraz do sieci, a potem pogram w Diablo II.

… matura z polaka, a ja kręcę się z kumplami po Wyszkowie. Nawet się nie zastanawiam co by było gdym nie zdał. Ja chcę wieść akademickie życie, chce mieć nieograniczoną swobodę. Chcę mieć możliwości. Ta wegetacja, którą teraz wiodę męczy mnie czasem po prostu nie do zniesienia. (np. siedzę i produkuje portal www.webbaza.pc-centrum.com dla początkujących webmasterów, ale jak tam wejdziesz w chwili gdy piszę tą notatkę to większość działów jest nieaktualna, jest inne logo i na moim hdd wygląda to inaczej niż w necie)

Jest taka piosenka Trzeciego Wymiaru (leci w tle na mojej stronie domowej ;). Cała treść w niej zawarta jest tak autentyczna. Wszystko o czym ta formacja rapuje ja znam z autopsji.

Jezus Maria za tydzień matura, a ja mam świnkę ;0. Bez kitu. Po pierwsze wcale nie jestem spuchnięty. Moja mama się dziwi, ale nie wie, że wyznaczyłem sobie kurację lufka przed i po śnie. Czuje to wszystko na gębie, ale wyglądam normalnie. A i w życiu nie sypiałem tak dobrze, nawet mam fajne sny. Wczoraj nic się nie uczyłem, ale dzisiaj… i jutro… ;) .

PS. Moja twarz jest śmieszna przy dotykaniu. ;)

zaległy jpg

1 komentarz


..:: ma dzieciak szczęście, ma imprezę..., a u mnie tylko picie wódki (nie ściemiam;/) ::..

Ostatnio…

11 komentarzy

…myślałem nad tym, że właściwie idziemy i wkraczamy w życie z tym w co zaopatrzyli nas rodzice. To ich dużą zasługą jest to jak nas postrzegają, jak sobie radzimy. Jeśli możemy na nich liczyć to świat stoi otworem, a każdy problem rozwiązaniem. Sami byli młodzi i wiedzą jakie oczekiwania ma się w tych latach, według mnie powinni być: drogowskazem, przyjacielem. A jeśli są wrogiem? To tak naprawdę wszystkie niepowodzenia i porażki można zawdzięczać im. Kiedy mam już trochę lat i dostrzegam w których sytuacjach normalny ojciec byłby nieoceniony, jaki bagaż doświadczeń musiałem sam zdobyć, ile rzeczy należało wyłącznie do mnie. Kiedy myślę nad przeszłymi czasami to chciałbym dysponować wiedzą, którą teraz posiadam, ja ją zdobywałem. Sytuacje, które dziś wydają się być proste, jeszcze parę lat temu nie miały rozwiązania, wówczas odbijały na mnie ogromne piętno. O wszystko obwiniam jego, nasuwają mi się czasem tezy, że bez niego moje życie byłoby prostsze, bo wiedziałbym, że wszystko jest wyłącznie w moich rękach i nikt by mi nie przeszkadzał, nie niszczyłby mojego życia. Nie zależy mi na żadnych dobrach, chcę jedynie w przyszłości kochać swoją kobietę i swoje dzieci, i widzieć w ich oczach to samo, i jeszcze posiadać wystarczająco, żeby zaspokajać ich potrzeby, widzieć to, w czym chciałbym teraz uczestniczyć.

Time…

4 komentarzy

Jest to ostatnia notka nadawana z tego komputera. Przyszedł rachunek MEGA. Oczywiście pokrywam go ze swojej kieszeni… i odcinamy stacjonarny.

Dlaczego taka suma? Zostało mi założone ISDN i o kosztach połączenia nie zostałem JA rzeczowo poinformowany, a jedynie, że będzie szybciej i nic się nie zmieni. Oczywiście jest to sukces oszusta z TP, który na mnie zarobił i wielki h* mu za to w d*. W domu kłótnia już wisiała na włosku, ale jak przedstawiłem swoje argumenty, to prócz $$$ byłoby OK. [miażdżącym byłoby to: skoro powiedziałaś, że się nie znasz, to czemu bez mojej opinii zdecydowałaś się na to? Ja bym sprawdził tą ofertę na piśmie i ze wszystkimi aspektami (ale trochę godności mam)]. Od tej pory będę korzystał z kawiarenek, wychodzi taniej ;] (uśmiech nie wynika z mojej głupoty, to tzw. sarkazm).

To był naprawdę udany dzień. Jutro piję obiecane browary, żeby tylko żaden burak się nie przypałętał, bo nie lubię kilku cieni. Na niedziele, jeśli Ampek spławi Wójcika (mega chama i On go chce spławić, bo mi to sam powiedział – na opis ww. kolesia szkoda tych kilku bajtów textu), to zapowiada się połówka i jeszcze oni coś postawią, bo to śmieszne chłopaki są, wiec totalna zabawa, a w ogóle to w poniedziałek mam na siódmą, wiec zapowiada się mój ukochany sajgon.

Zadowolony jestem też, bo miałem dzisiaj jadę i upłynęła mi naprawdę super, wreszcie byłem z siebie zadowolony. Mam jeszcze z osiem godzin, a już czuje się na siłach do zdawania ;]. Zadowolony jestem też z powodu tego internetu, tzn. jak zostanie odłączony to się skupie na przygotowaniach do matury (szkoda mi kasy, naprawdę mógłbym za nią mieć nagrywarkę i DUŻO płyt), ale jest to wynikiem oszustwa i tyle, więc nie mam do siebie pretensji. Jeśli natomiast zastanawia Cię $$$, to sprzedam na aukcjach internetowych zegarek znanej firmy, który wygrałem, powinien być wart z 500 zł, ale tyle pewnie nie wyciągnie koleś, który to wystawi. Dawno już nosiłem się z zamiarem pozbycia się go i WYCZUWAM odpowiedni moment na ten krok ;]. Pozdrawiam i odbiję się od dna [kiedyś;0].


..:: dzisiaj się wiele nauczyłem, jak postępować z kobietami i zamierzam nadal czerpać z tego źródła, bo to są naprawdę mądre rzeczy, a chłopaki to zupełnie inaczej podchodzą do tego ::..

Past…

14 komentarzy

Przypomniało mi się dzisiaj jak miałem nogę w gipsie. Była to zatrważająca sprawa nie tylko z powodu samego faktu, ale też dlatego, że miałem SWOJĄ studniówkę, za jakiś tydzień od katastrofalnego śliskiego styczniowego poniedziałku. Wszystko już było uzgodnione, zapłacone, ćwiczyłem poloneza, itd. No więc leże Coś mi strzeliło, wstałem. Rudy patryk :Możesz iść?. Ochocze Mogę[, a w myślach naprawdę mogę?]. Pierwsza, druga lekcja, a ja kolana nie mogę zginać!!! Ale nie to, że boli, ale ono i na siłę się nie zegnie. Czwarta lekcja mata: Kanaiak musisz mnie zawieźć do szpitala, za 10 minut już byłem na miejscu, jakiś inteligentny człowieczyna zamiast skierować mnie natychmiast do chirurga, powiedział, żebym zapisał się na najbliższy wolny termin, czyli… za TRZY DNI, no dobra jestem ugodowy. Jakoś wróciłem do domu. Pamiętam jeszcze jak się glebnąłem na mojej stacji w Mostówce, i wtedy miałem już łzy w oczach, pamiętam, że zacisnąłem zęby i doszedłem do domu. Wtedy postanowiłem, że pójdę jutro z samego rana do tej przychodni, to z przekroczeniem progu moja ugodowość się skończy.

Następny dzień: Jestem w przychodni, młoda blondi w recepcji – nic prostszego ;], jestem już w kolejce i moja słuszna prywatna diagnoza się potwierdziła stłuczenie z krwiakiem. Krwiaka odessali, a noga w gips, Mówię o studniówce. Lekarz na to: co wolisz kolano, czy…. No co by tu wybrać?? ;]

Jestem w szkole wszyscy mi się na gipsie podpisują, nauczyłem się wszystkich partii parlamentarnych [poprawiałem się, nie wiedziałem co to SLD, wtedy powiedziałem SocjaLDemokracja?, za gips dostałem drugą szanse. Bym dzięki Kaśce, która mnie wszystkich nauczyła wymienił, ale to była by shiza;)].

Ja w gipsie a tu czwartek – generalna próba walca, piątek – strojenie sali. W sobotę koło piętnastej zamknąłem się w pokoju i własnymi rękami, bez użycia, żadnych nażęci dosłownie rozniosłem tą protezę. No jest studniówka, a że Paulina [moja partnerka] nie miała odpowiedniej torebki na moją w* więc do ostatniej chwili miałem wszystko za paskiem… Walec;) spoko, potem dwie godziny nudów [przemówienia, kwiaty dla mnie, itd.;)]. Zaczynają się balety i wszyscy zaczynają klepać mnie po nodze, potem taniec zwany rock&rol’em, to wyglądało tak: ja całkowicie rozluźniony, bawię się na fazie w miarę spoko, a w koło zauważam, że niektórym zdarzyło się zastygnąć w bezruchu, ja wiedziałem o co chodzi i nie miałem zamiary tego tłumaczyć, zresztą nikt tego nie oczekiwał ;). Pamiętam tylko Dworasa: Ty tak tańczysz, przecież miałeś nogę w gipsie?. Nieważne, każdy ma tu jazdę ;].

Poniedziałek (rano w przychodni): Panie połamało się. Doktor, ze musi założyć podwójny gips [wytrzymał dwa tygodnie z miesiąca – pękł u Marty ;), ale nie w tańcu].

dwa tygodnie później: Byłeś już na zdjęciu gipsu?. Ja: tak rano..

Tak to wygląda teraz: czasem odczuwam bul w spodzie kolana, ale tylko wtedy, gdy maksymalnie je zegnę [chodzi o prawe], a tak to jest bezproblemowe. Zauważyłem, ze jest to bul zmniejszający i mogę coraz mocniej je zginać, bez informowania o sobie. Myślę, ze niedługo nie będzie nic wskazywało na dawną kontuzję. A będzie na pewno fajnym wspomnieniem…

..:: Nie mam zielonego, jak Ci się spodoba, ale jest to jeden z fajniejszych moich kotków ;)::..

…na pewno jest niezadowolona z okazji skończenia świąt i powrotu do szkoły, ale nie ja.

Naprawdę przyzwyczaiłem się do dnia spędzonego na przebimbaniu wszystkich lekcji, i na jak to dzisiaj Psychol określił końskich zalotach, potem czasu spędzanego do codziennie 1415, kiedy to odjeżdża bomba Dworasa, a mój pociąg pięć minut później, i nawet jeśli mam możliwość wcześniejszego powrotu, a i oni mają taką możliwość, to zawsze czekamy do drugiej, ile by nie było lekcji. Wcale mnie nawet nie bierze chęć powrotu tam. Dzisiaj też tak było. Nie spodziewałem się nawet, że moje przyjście do szkoły było przez kogokolwiek oczekiwane.

Święta te nie należały do udanych, tak jak każde, dosłownie każde święta w tym domu są nie udane i męczą się wszyscy swoją obecnością. Mimo iż staram się tak zachowywać jak by mnie nie było, to… zawsze zdarz się jakaś nie zręczna sytuacja. W te też miało to miejsce. Nie przyjemny jest dla mnie jakikolwiek kontakt z osobą, którą w dowodzie mam wpisaną jako ojciec. Czasem jednak nie kończy się wszystko na unikaniu spojrzenia, nie odzywaniu się, lakonicznych odpowiedziach [nie jest to sytuacja okresowa, jest to chroniczne], czasem wystarczy dosłownie odrobina alkoholu by odblokować rzekę nienawiści, złości, zadośćuczynienia za swoje porażki na mnie i na pozostałych członkach rodziny. Wtedy zaczyna się szukanie pretekstu do jakichkolwiek drobnych utarczek, chociażby z początku słownych, które w krótkim czasie przeradzają się w znęcanie psychiczne, a czasem fizyczne nad ofiarą. Dlatego właśnie unikam spędzania jakichkolwiek weekendów, czy świąt w domu, a przynajmniej jak najwięcej z tych dni, ale nie zawsze jest to możliwe [swój honor mam, nikomu się nie narzucam, a spacerować w kółko też nie jest fajnie, do tego dochodzą jeszcze obowiązki, np. na następny dzień]. Takie sytuacje są nieuniknione, bo tak naprawdę, to nie panuje strach przed takim zachowaniem, często jest to wszystko wynikiem braku szacunku do niego i właśnie tej pokory, której on oczekuje i wykonań poleceń bo ja potrzebuje. Ta pokora, szacunek na pewno by istniał, tak jak sądzę, że jest w każdej zdrowej rodzinie. Zachowanie takie ma swoje uzasadnienie, na pewno było by okazywane, gdyby można by się było spodziewać identycznej reakcji z drugiej strony, gdyby można by było liczyć na jakąś BEZINTERESOWNĄ pomoc, a to jest tak z jego punktu widzenia, że tam gdzie nie ma zysku, tam jest strata. Wiele razy słyszałem, że ktoś jest bezużyteczny, inne obelgi, itd. Zawsze mam wtedy ochotę odpowiedzieć: Tak użyteczny ojcze?, co do da, on żyje w świecie który sam zbudował, jakiej reakcji należałoby się wtedy spodziewać? Przepełnia mnie wtedy taka odraz do tego człowieka. W jego oczach zachodzi tożsamość:
jego użyteczność = moja bezużyteczność,
a w moich:
jego problemy = odbicie ich na nas
Czego on szuka te wszystkie lata? Czego on oczekuje? Czego może się spodziewać po tych wszystkich latach? Może nigdy bym tego nie wypowiedział, ale o istnieniu tej strony wie tylko tyle osób ile powinno.

Poza domem zaczyna się moje drugie, prawdziwe życie. Tam jestem traktowany tak jak powinienem. Jest masa sytuacji kiedy widzą jak ktoś może się oprzeć na ojcu, na jego pomocy, ja nie, zresztą jestem już tak przyzwyczajony, że potrafię się bez niego obejść, nie dlatego że jestem zaradny, po prostu muszę. Nawet jeśli małe wzniesienie zamienia się stromą górę, to nie przypominam sobie sytuacji kiedy w finalnym punkcie okazałem się Syzyfem.

Inna beczka
Dzisiaj była taka sytuacja:
Pisałem, że się zerwaliśmy w poprzednią środę, z angola zadał jakieś 2 kartki zdań, nie ma mowy, by zrobić. Trzeba od kserować, mi to nawet odpowiadało. Pójdziemy odbić, a po drodze kupię coś do jedzenia, bo jechałem na Pedrosie [kawa] i… koniec. Ale jakoś nikomu się nie chciało iść.Ale ja głodny jestem, a było już koło godziny 10 – więc próżnia emitowała sygnały [ale tylko takie wewnętrzne, nie myślcie, że burczenie ;)]. Więc rozwiązaliśmy to tak: ja skoczyłem odbić w szkolnym ksero [kseruje, wersji trzy, kseruje jedną stronę, sam – mam tam takie wpływy, jeśli nazwiesz to plecami, to może być ;p, kseruje dalej pierwszą, wchodzi Topik – nauczyciel angola, pokręcił się i do mnie Długo jeszcze, ja:Jeszcze druga strona, dyskretnie obracam, żeby nie zobaczył, wychodzi mi już przedostatnia strona i pojawia mi się napis Zabrakło papieru w podajniku, upsss, muszę jednak nawinąć, że nie opanowałem techniki drukowania na drugiej stronie… (jedna strona – jedna kartka) bo ja potrafię jedynie podnieść klapkę, położyć kartkę i nacisnąć duży okrągły zielony button, no więc jednej kartki mi zbrakło, musiałem skończyć i zanim nastąpił jakikolwiek ruch powietrza spowodowany czyjąś myślą lub ruchem, to mnie w sekretariacie już nie było…], a w nagrodę dostałem umówioną kanapkę Psychola [a trzeba Wam wiedzieć, że jego kanapki spełniają wszystkie wymogi UE, a przy tym o dziwo są smaczne ;)].

Po lekcjach końskie zaloty
Ale do niczego nie doszło… po prostu nabijałem się z Małej Czarnej [jak by był ktoś zainteresowany, to ja wymyślam te ksywy, jej jeszcze to wiewiórka, bo ma plecak, którego obwód jest ze 3x większy niż jej talia, a wiewióra to określenie kujonopodobnych, też wymyślone prze zemnie, powstało w kontekście fakultetów z fizyki, Nitecki: robimy doświadczenie, a sklasyfikowane przez nas jako wiewiórki chłopaki rzucają się o jak najbliższe obcowanie z badanymi obiektami, my się wtedy śmiejemy, Patrz jak wiewórki lecą do orzeszków].

..:: Urocze i tyle ::..


  • RSS