mike002 blog

Twój nowy blog

kurde, ale się u mnie działo jak nie pisałem.

Zadałem na studia na pw, zaliczyłem semest, teraz mam drugi. Masa innych kłopotów…

forum

4 komentarzy

Dodaje notkę bo mi sie bog zamknie, ale zapraszam wszystkich na

http://forum.strefapanel.com

możecie zostać moderatorami, tlko napiszcie w ostatniej ategorji jakie dziły chcecie prowadzić (konieczność wcześniejszej rejestracji)

Hej głodomory

Wiecie co mam ochotę zjeść coś smacznego, jest 16 a ja jestem bez śniadania, w nocy byłem na osiemnastce Marka kobiety – Natalii. Pojechałem tylko dlatego, że Wójcik z Gąsiorem zatankowali mi tak, ze jak z domu wyjeżdżałem to była rezerwa, a jak wróciłem to była 1/8 baku ;]. W dodatku Wójcik, który sponsoruje każdą imprezę kupił dwie połówki, ale się zważył po pierwszej, a ja go przywiozłem, więc dbam o jego sprawy – Maximus wylądował w bagażniku [ciekawostka: w „maluchu” bagażnik jest z przodu]. Miał jeszcze dwie paczki papierosów, wypalił pół, tyle też dowiózł do domu, drugą paczkę spalił Ampek ;] – dlatego Wójcik sponsoruje każdą imprezę i korzystnie jest dla mnie go brać, bo reasumując:
* za paliwo: nic nie dałem, a jeszcze nalali do baku
* prezent: kupiłem różę, znaczy wybrałem – kupił mi ją Gąsior
* portfel: stan początkowy 0,57 stan końcowy 20,57 – taryfa taka
* free – połówka i dwa kilo ciasta, za to że odrzuciłem Natalię i Marka, a przywiozłem mopa ;]
* nie jestem materialistą, ale nie po to robiłem i sam płaciłem za swoje prawko, żeby wozić cioty za darmo

wniosek: mimo, że Wójcik orzygał zewnętrzną stronę samochodu MOJEGO i wracając zrobiłem z niego gówno i dokładne zamieszanie tą zawartością, bo z wynisłością, ze niby nie sprzątnie, bo niby nie wiesz o co chodzi, to ja redukcja na dwójkę nagle na liczniku 20km na godzinę, zatrzymuję się daję Ci 20 zł i wracaj sobie sam [niedziela rano - może przyjechał by jakiś autobus w ciągu 4 godzin, a może wcale nie jeżdżą stamtąd w niedzielę - sprawdzi i kiedyś powie] – zmył pięknie, ni było śladu ;]

Drugi frajer – Gąsior, wkurwiający monster na maxa, nie miał zaproszenia, ale miał na wajchę ;], stać mnie teraz na doładowanie heyah. A jeszcze było tak, że jak odwoziłem Ampka to pierdolił non stop, trochę mu pojechałem, bo się wtrącał jak jechałem Wójcikowi.
Ale jak wysiadł Ampek to nie powiedział już do samej swojej chaty, czyżby się bał, że zatrzymam samochód – kto mam malucha i prawko ten ma POWER.

Długo było cicho, przejechaliśmy za Wyszków i zacząłem nawijać o samochodach, bo to uniwersalny temat, zawsze chociaż można powiedzieć, że taki co tam jest to by mi wystarczył. Tuż przed swoją chatą w Lucynowie Gąsior: ja to mógł bym mieć słaby samochód i mało pieniędzy na benzynę, ale żebym miał dziewczynę, na pewno jakaś się znajdzie na studiach. Poleciłem mu internetowe serwisy samotnych! Bo tam nie ma zdjęć. Nie jestem specem od męskiej urody. Dobra: nie liczy się. Ale reszta chyba też nie jest w nim najciekawsza -
z_r_e_s_z_t_ą n_i_e w_i_e_m :_]

Cos tam niedługo powstanie pod adresem strfapanel.com [wykupiłem domenę] – zaplanowałem wielkie BOOM na 3 sierpnia, do tego czasu na panel.xp.pl nie będą widoczne zmiany – aczkolwiek napisz, że chcesz być testerem w komentarzu, to bardzo mi to pomoże, a i zapraszam do księgi gości na panel.xp.pl – szata graficzna zmieni się w dniu BOOM’u a wpisy pozostaną, a forum… i reszta…. to tajemnica, będą niespodzianki, a może będzie można u mnie bloga założyć, a może będzie chat, a może stanie się ta strona mega portalem na masę kont ftp… a może żebym stworzył stronę na 1000 wejść dziennie brakuje mi tylko stałego łącza, może… php nie jest już dla mnie czarną magią, może… bazy MySql to pryszcz – te dwie akurat ostatnie to nie, szczególnie o MySql, ale i tak jest łokej, obucze się. Spokko, do wielkiego BOOM’a ;]

Witanko!
Nadszedł czas na porządną notkę. Nikogo niema. Włączyłem głośno fajną muzę. Napiszę najpierw co znalazłem ciekawego u młodszej siostry:

„Korzystaj z życia, póki ono cię nie wykorzysta”

Niektórzy nie umieją na pewno, ale wina tkwi w tym, że nie potrafią dojrzeć do podejmowania samodzielnych decyzji o swojej przyszłości. Pamiętam okres w którym traktowałem dom jak hotel, to było pod koniec maturalnej. Teraz zakwalifikowali mnie na studia wiec alternatyw takich będzie więcej.. Postanowiłem sobie jednak, że na pewno będę szukał fajnych ludzi, nie zapomnę o starych, ale chyba przystopuje z melanżami, nie służą mi. Wszystko by było super – pojechałem dzisiaj tam gdzie robiłem osiemnastkę i wziąłem ostatnią flaszkę, Bolsa. Okazji jest w ciągu jednego miesiąca zdałem maturę, prawko, egzamin na studia. Nie bywam przesądny, ale zawsze miałem przy sobie i używałem niebieskiego długopisu Pągowskiego – pożyczyłem go tuż przed maturą, przynosi mi szczęście, zostało go już tylko 2/3. Cały czas też wierzyła we mnie Kaśka.
Ja w ogóle to nigdy nie myślę o centrum stresu, np. examniny. Kiedy czekałem na wyniki z politechniki, to myślałem dosłownie cały czas o panel.xp.pl, o tym jakich zmian dokonam i na co sobie pozwolę jak mnie zechcą. Cały marketing plan mam już opracowany, na swoich poprzednich stronach zdobyłem cenne doświadczenie. Dzienne wejścia wachają się w granicach 70 – NA RAZIE! Bo dążę do tego by było tyle co w tydzień to w dzień i kiedy tylko będę miał lepszy serwer to dokonam tego w krótkim czasie.
Jest po 19. Grywam teraz w siatkówkę za Kościołem, nie ukrywam, że jestem najlepszy i się spodziewałem, ze będzie dużo gorzej, a coś mi się widzi, że będę tam chodził, mimo, że występuje tam to o czym napisałem we wstępie, niedojrzałość totalna. Żeby osoba, która chodziła ze mną do klasy, zachowywała się jak debil, nie po to tam przychodzę, żeby na niego patrzeć i słuchać o masturbacji i jego debilstwie w mowie i czynie – Wójcik masz czas, ale to chyba, żęcie Cię wykorzysta w ostatecznym rozrachunku, a nie Ty je.

—-=====*=====—-

byłem na WAT’cie [Wojskowej Akademii Technicznej] – przyjęli mnie, ale ja postałem w b. długiej kolejeczce ludzi zgłaszających się na rezerwowych, aby po czasie długim orzeknąć „REZYGNUJĘ ZE STUDIÓW NA WAT” podpisano: Michał Urbanowski. Odebrałem dokumenty i pojechałem na PW, fajnie gadało mi się z sekretarką i wyciągnąłem od niej info, co PW nie ujawnia, czyli progi punktów, jak jej powiedziałem ile mam, to zadeklarowała, że na który kierunek bym nie złożył, to bym się wszędzie dostał, nawet na informatykę na każdy wydział, ale ja się cieszę, z elektrotechniki, tym bardziej, że utwierdziła mnie mówiąc, że będę zadowolony. Zaproponowała mi też wystąpienie w Poczcie Sztandarowym na immatrykulacji (nadaniu indexu), zgodziłem się. Do 1 października mam wakacje, ale szukam pracy, napisałem CV i takie jazz’y tam napisałem, że padnąć centralnie można.

—-=====*=====—-

Moja pasja to panel.xp.pl – wiecie, ze w dziesięć dni odwiedziło ją ponad 500 osób, jedna dziesiąta tego to wyszukiwarki, szczególnie google. Ta strona rozwija się nawet lepiej niż topblog.topka.pl i można się z niej logować na bloga.pl, polecam, teraz jeszcze zapiszę się do wymiany banerów i buttonów i też się zwiększy bo baner jest malina [dla mnie], połączenie prostoty, zawiera motyw strony, zresztą sami zobaczcie.


PANEL - NAJLEPSZA POLSKA STRONA STARTU

ADOSTAŁEM SIĘ NA POLITECHNIKĘ !!!

panel

4 komentarzy

Yyy.. ciekawa notka wyszła mi przy upojeniu antybiotykowym (nie patrz niżej).

Zrobiłem stronę i wrzuciłem ją na http://infopanel.fm.interia.pl pokazałem ja paru peoplom i znalazł się sponsor na konto www. Zobaczymy co z tego wyjdzie, obiecywać przez internet nie jest trudno… ;).

W ten czwartek i piątek mam egzaminy do szkoły wyższej, jak mnie nie wezmą, to zacznę planować. Może podróże. Kurwa jak mnie nie wezmą, to nie wiem, do roboty.

Hej wspomnę o jakichś sukcesach. TopBlog ma po 30 wejść dziennie i można zastać nawet po 4 on-lajn (oczywiście, kiedy tylko popularne statystyki są dostępne [- ironnia]).

Mnie teraz nie będzie [bo się uiczę], ale jeśli ktoś to czytnie, to niech w komencie skrobnie coś o mojej nev sajt co jej adres jest wyżej. Danke schoon [z pamiętnych spin niemieckiego, powinno znaczyć - dziekuję]

Zdałem prawko.

Skacze i się cieszę, nie? Nie, łażę taki tuman. Odpoczywam po przejściu z pokoju, do pokoju. Siadam na łóżku, odpoczywam chwilę. Siedzę na łóżku, jest mi zimno, mam dreszcze. Czuje, że moje gardło coś wypełnia, zaczynam się dusić. Co drugi wdech dociera do płuc, pozostałe torują drogę pierwszym. Jestem w łazience, nachylam się nad umywalką. Te które docierają do płuc są rzadsze. Zaczynam kasłać, moje gardło przeszywają coraz silniejsze fale bólu, wiem, ze moje maksymalnie spuchnięte gardło nie może mieć większej przepustowości. Zamykam oczy. Łzawię. Wyobrażam sobie moje gardło jako pompę, zaraz będzie po wszystkim. Kasłam. Jest strasznie. Boli. Czuje jak powoli flegma wysuwa się w stronę światła. Kurczowo łapię oddech. Patrzę w lusterko – łzawię. Patrzę w dół z moich ust powoli wypełza (podręcznik określa to jako) jad bakterii paciorkowca. Jest: żółte, duże, widzę grudki krwi. Spłukuję szybko wodą. Co to było? – Teraz się do tego przywykłem. Jest lepiej.

Pierwszej nocy w ogóle nie zmrużyłem oka. Dzisiaj zerwałem się z koszmaru, zmęczony, spocony. Nie umiem tego wytłumaczyć, chodziło o rzecz nie do spełnienia. Wstałem. Poszedłem do łazienki. Zapaliłem światło. Michał wszystko jest w porządku, w ulotce dołączonej do Duomoxu buło napisane o dziwnych skutkach przejściowych. Michał uspokój się. Wszystko jest dobrze. To tylko sen. Paterze na swój, teraz o 3 kilo chudszy ryj, pójdziesz do pokoju, poprawisz lóżko, włączysz cicho eskę i spróbujesz się zdrzemnąć. Spróbójesz…

Sikam. W ulotce było napisane, że 90% antybiotyku wychodzi właśnie przez nerki. To prawda, czuje słodką woń preparatu. Sam narzuciłem sobie dawkowanie. Biorę 3’krotną porcję. To co zalecane, czyli: 3 x 0,5 tabletki dziennie, ja biorę na raz. Pierwsza maja dawka była 2,5 tabletki. Tabletka ma 1000mg. Nie wiem jak wygląda czopek, ale pewnie przypomina właśnie tą tabletkę.

Wniosek:

5 komentarzy

Dochodzę do wniosku, że życie może równie dobrze okazać nam łaskę, jak i z nas zakpić…

Widzę każdego dnia, jak ludzie starają się stanąć na wysokości zadania, z różnymi rezultatami, ale często przyczyną takiego postępowania jest moment, gdy nauczę się wartościowego postępowania na własnych błędach.

Może nie jestem specjalnie bystrym człowiekiem, ale gdy po długich osiemnastu latach starania uświadamiam sobie jak mam postępować, kierować się prawdami:
+ miłość czerpie soki z żyznej gleby przebaczenia,
+ skutkiem prawdziwej przyjaźni jest prostota rzeczy.
TO WIEM NA PEWNO

polak

9 komentarzy

jutro ustny polak!!!

bloga prowadzę 100 dni, a na liczniku prawie 600 ;] zajefajnie.

Byłem w szkole, miałem polak. Po lekcji podchodzę do Klaudi pytam się co dostałem. Ona: cztery. Oficjalne dopiero za dwie godziny. Już się zaczynam cieszyć, a Ona do mnie: Napisałeś tak głęboko, tak z siebie jest ta praca. Co maiłem zrobić? Wydałem z siebie samczy okrzyk radości. Jeeaa! Zamotałem się coś przy drzwiach i udałem się na spotkanie w sprawie strony biernej na jutrzejszy ustny anglik. Piszę to do 15 i kończę, biorę książki, he – he! – kujonek. Mam zatem wyniki na razie:
Polak: cztery
Mata: pińć

W szkole dostałem fotosy z impry co była u mnie w sobotę. Jakoś traki ciężki jestem, ale nie wiem dlaczego. Może dlatego, że paliłem jakiś niepewny siuwax w pociągu. Niby saszetka z której nabijaliśmy leży przede mną, ale ciężko mi i jak bym się przespał, to by moje ciało nie miało by żadnego ale. „Ale” jednak jest i mobilizuje resztę.

Sobota (retrospekcja)!!!

Rano:
Przygnębiony, samotny, zły.
Dzwonie do Nowaka (nie przepadam za nim). Wiesz imprezę robię wieczorem. On :”a ile będzie, 4? Nie będę wam przeszkadzał”. To spie^^^^^^. Ale popsuł mi na tyle nastrój, że myślę no to się nie uda, koniec, ma rację.

Mijają godziny.
Nic szczególnego, szykuję się, może cos wypali.

20:30 Dzwoni Janek: Jestem w Mostówce, przy skrzyżowaniu, co dalej? Ja. O k^^^^. On: [minuta ciszy], co nie ma? Jest wiedz na górkę. Na moim podwórku stoi kasztan. Podjechał. Wsiadłem. Było nas 2. Dobra jedziem po Maćka. Jest nas 3.

21:10 Sms from Marta. “Jesteśmy pod “Supermarkiet Apig”. Niech ktos po nas wyjedzie, albo wskazowki. Pliss.”. Janek jedziem, zapuść radio plus, bo tylko to odbiera ;) i jedziewa.

21:17 Zajeżdżamy na parking. W cieniasie Kali’egoi z piętnaście ludzia, jeden na drugim, po trzy, cztery osoby. Zatrzymujemy się, a Oni jak mrówki przeleźli w „nasz” samochód ;). Dobra jedziewa na Kociny, Kicice, Kicony (Kiciny tak naprawdę – tam mam drugą chatę).

Zajeżdżamy, wszyscy wyłażą, mówię: czujcie się jak u siebie, pakujcie się do środka. Za jakieś 2 minuty, kiedy wziąłem stuff z poldka Janka kitram się do środka. I widzę: Kali szuka zapalnika od światła, a Bóg dlatego zesłał komórkę, aby w ciemnych pokojach wykorzystywać światło, które z niej może emanować. Więc jestem w środku: Klai, zostaw, tu nie ma światła, Ampkowi w tym momencie wypada kamień z jedynej zapalniczki… [tak wiem...], mówię: Maciek idziemy załatwić prąd, a reszta niech się gości [swoją drogą, no tak zajebiście, zostawiam ich w pustym domu bez prądu. Przecież dziećmi nie są? – ale ten temat jeszcze będzie rozważany ;)]

Jesteśmy z Maćkiem na podwórku sąsiadów, mamy przedłużacz. W ogóle to wbijaliśmy się tam ze 4 minuty… No to pukam do tych drzwi. Wychodzi jakiś wapniak (ok.40 l): A to ty tak wiem, ja byłem na weselu, trochę wypiłem, na tak z 5 minut to potrwało. Ciągniemy przedłużacz, nie sięga. Choć Maciek go zmusimy, żeby starczył. Idziemy. Jest już dużo. Pukam. Ta sama sytuacja: nikt nie otwiera, ciemno, głucho wszędzie, ciemno wszędzie, co to będzie, co to będzie? Ano otwiera tym razem Wasiaczka: no już mamy. Ona: du^a Cię swędzi i no i innych przekleństw skromna wiązka. W pewnym momencie wypycha mnie za klatę i szybko zamyka drzwi. Ale nie był bym harnaś, co łapie muchy na weselach, jakbym nie zablokował w ostatniej chwili nogą, myśląc: tam czekają na mnie moi goście [no na prąd już pewnie bardziej ;) hehe]. No dobra wracamy: Otwieram drzwi, a tam Marta na drabiunce na strych, psia krew, tam sama trocina jest, no i Maras już grila zdążył wnieść, spoko chcecie to spalcie ten dom. My z Maćkiem idziemy jeszcze załatwić czajnik elektryczny od drugich sąsiadów – Ołdaków, no nie mam swojego, ale też było uzgodnione. Wróciliśmy z mokrymi butami, czy mówiłem, że były mokre? ;)

Szybko zarządziłem, kto czym ma się zająć i spoko:
Marek & Natalia – gril
Ampek – dj
Paulina – kanapki
Pozostałe dziesięć – może robić co chce

Może jeszcze napomknę, ze za jakieś 1,5h od startu zwalił się Psychol, przywiózł the 2Xkatarzyna i spoko, nie zjawiły się tylko 2 osoby w sumie z zaproszonych (i w d^^^^ to głęboko mam, a w cale to nie jest tak, ze nie mogły, czy cu, od Kaniaka, to nawet odpowiedzi na zaproszenie, no Dworas spoko – zadzwonił, ze nie będzie i już). Na imprezie grali: Just5 (kaseta, która leżała 5 lat w magnetofonie okazała się hitem numbero uno, potem Prodidźi ;), przy którym Ampek wpada w trans i to co dla Michaela Jacksona jest sufitem, ale niego jest podłogą !!! A reszta to zwykły imprezowy standard). Do żarcia skołowałem: 3,5 kg kiełbasy (na grila), 3 bochenki pokrojonego chleba, 5 browarów, jeden Absolwent, 2. ogórki, 2. cytryny, herbata, kawa, kapuczinio [ale ja mam pisownię zajebistą ;)], ciastka. Kechup też się znalazł, a i 10 litrów popitki + 2 litry Sprajta, co żem go wziął jak wyjechałem po Psychola, co Kaśki przywiozły szarlotkę i tort. A i były paluszki i precelki i cipsy, stół ni ewyglądał pusto.

Cieszę się, że wiele razy słyszałem, że się wszystkim podoba, bo fajnie coś takiego wiedzieć. Fajnie, bo planuje już następną, będzie na dworze. Będziemy siedzieć na sofach a na środku wielki ogień i muzyka, i gwiazdy, i zapach bzu, i:
„wiem, ze każdy dzień w obcym mieście, to nie to samo, serce mówi śpiesz się tam, gdzie twoje eldorado, i niech kierunku nie wyznacza Ci choryzony, bo tak naprawdę iść dokądkolwiek, to iść do nikąd”.

[sory, jeśli są błędy, ale nie mogłem tego przeczytać już ponownie – trzymajcie kciuki w piątek od ósmej, zdaję angol].

A to fotosy z Siemaensa [znowu ta właściwa pisownia] Marasa:

Oto ja i Marta=> ..:: Michał I Marta::..
..:: Zmulony Kali::.. <=ZmulonyKali
Ja cyba z deka%=> ..:: Ja nawalonu chyba z deka::..
..:: Zmulony Kali::.. <=Paulina, Natali, ręce pągowskiego
Ja cyba z deka po2X%=> ..:: Ktoś tu szczęśliwym jest ;) ::..
..:: Maras ::.. <=Maras
Kaśka, Maciek=> ..:: Jęśli to są schody, to są mokre ::..


  • RSS