mike002 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Co nie było pisane od ostatniego posta (na pewno sporo)? Zgęścić co tam się działo? No spoko mam właśnie ochotę.
Sprawa pierwsza (pasja): stworzyłem sajta, jeśli to będziesz czytał i tam wejdziesz to zastaniesz moją domową na pewno jako 2 pięćsetka. Można powiedzieć 100% sukces, ale mi się nie podoba ilość reklam, przy następnym wrzucie na serwer ograniczę ich liczbę. Nie zależy mi na popularności, więc nie jest mi ta tania sztuczka potrzebna, no ale nie da się w inny sposób osiągnąć sukcesu jeśli się w to trochę pracy nie włoży, albo czegoś nie poświęci (ja poświęciłem formę, a wkładam w to sporo czasu). Czego się przy tym nauczyłem? Zdobyta wiedza z zakresu html’u na pewno zaowocuje. ;).

Sprawa druga (pustka): nie pisuje już do cdaction.

Spraw trzecia (propozycja?): admin rodzącego się dopiero serwisu PC-centrum.com zaoferował… co jak tak pisze jak jakiś podjaraniec (burak). Wenet, po prostu, którego znałem 2 tygodnie koło września połączył się ostatnio ze mną na gadzie, a ja jeszcze taki nieoswojony z faktem, że mam pejcza (pejdża;)) podawałem komu i gdzie popadnie, on się łączy do mnie, nie kumając of’cos kim jest i podaje mu stronę. Potem on pisze kim jest i o wymianie banerów. Spoko,ok. jestem u niego moderatorem na forum w dziale software. Niby cool, ale taki moderator nie ma nic do roboty. Niby jest w moim dziale popularność, ale jeszcze nie korzystałem ze swoich uprawnień. Dostałem jeszcze mega wypasioną skrzynkę mike002@PC-centrum.com, fajnie wygląda, taka prestiżowa, ale co mam się nią podniecać i tak nie korzystam ze wszystkich jej możliwości, min pojemność, korekta błędów, musi mieć też nie kiepa skaner wirusów i spamu.

Sprawa czwarta (pożądana): tak pożądam… jazdy samochodem. Robię właśnie prawko, jeżdżę sobie eLką i fajnie jest. Jutro mam jazdę, chyba szóstą (przed lekcjami) i siódmą (po lekcjach). Powiedziałem chłopakom, że jutro przycinam i sobie zaplanowali, że będą za mną jeździć, takiego… W zasadzie to uważam, że to bardzo miłe (doceniam to), bo oni naprawdę to zrobią, fajnie, ale nie daję po sobie poznać i powiem „nie, nie róbcie tego” – tylko oczywiście troszkę ostrzej, a oni „takiego…, że posłuchamy” – tylko oczywiście troszkę ostrzej ;) [dodam, że zaczynamy wkraczać w czas teraźniejszy].

Sprawa piąta (przyszłoś): jutro dostanę maturę z polaka, z maty dwója. Z polaka nie dostałem pały bo nie byłem wśród 10 wyczytanych na 28. co dostane to napiszę, godna opisu w tym miejscu jest nauczycielka. Nie, nie jest ona młoda, nie jest atrakcyjna. To dlaczego jest godna uwagi? Ma w sobie pasję, prawdziwą pasją nauczania. Takich ludzi lubię z celem w życiu, takich ludzi szukam. Wiedzą co robią i co najważniejsze robią to najlepiej. Teraz jak to Marek powiedział, że „LonGGer [swoją drogą to moja obecna ksywa szkolna ;)] to ma gadane”, a żeby moje kumple niebyły gołosłowne [moi kumple niebyli – ale poza nawiasem nie wiem, czy wypada], to przytoczę, że kiedyś gadałem z nią bite dwie lekcje, ja vs. Ona, ale to nie była polemika, byłe ja do niej. Nawijałem o jej pasji, wiele się o niej dowiedziałem. Całe się poświęca pracy. Wiele osób tego nie rozumie, ale to jest jej sposób na rzycie. Ja jestem Ci wdzięczny Klaudyna za twoją wiedzę i to co masz w sobie

Sprawa szósta (kawał): Przychodzi żaba do lekarza i mówi: „Coś mnie jebie w stawie”. Znam inne ale są przy długie i perwersyjne, czy zboczone, chyba nie, ale na pewno śmieszne ;P.

Sprawa siódma (znowu te dziewczyny): Jak zwykle Urbanowski (ja) załatwił klawe panny i jeszcze wszystkim wypomina, a w cale nie jest zazdrosny, jest ok., stara zasada jak ma coś być, to będzie, a może i będzie, musi być tak, że ją robię w balon, a raczej z niej, bo jak się przed nią buraczyłem to lipa, a jak nią się bawię, ale nie pomiatam, to widzę, że wychodzę na prostą.

Ludzie: pozdrawiam Psychola – to ostatnimi czasy mój najlepszy kumpel, dobry z niego człowiek. Nigdy też nie zapominam o Kaniaku (wyrośnięty, a w środku dzieciak, spoko koleś, kiedyś też będę wypychał 115kg na klatę;)) i Dworasie (choć ten boczek ma przyciasne spodnie i się czochra ze mną na moją użelowaną fryzurą – czasem ja zaczynam, albo chyba tylko ja;), a i tylko ja mogę mówić o nim boczek, no i jeszcze skład – kto nie z nami ten frajer!).

Dzisiaj po szkole pojechałem po odpis aktu urodzenia do Wołomina (tu się urodziłem). Spokojnie dojechałem. Urząd miast 3 minuty drogi, szybko załatwiłem (15,45). Pomiędzy Mostówką (tu mieszkam), a Wołominem leży Tłuszcz. Do tej miejscowości pociągi odchodziły co 15 minut. Pomyślałem dojadę do Tłuszcza, a dalej może będzie jakiś bardziej sprzyjający niż za 2 godziny. Nie wiedziałem wówczas, że tam jest węzeł. Dojeżdżam do Tłuszcza, a tam wg. mnie pociąg powinien się zatrzymać, a ludzie wysiąść. Zatrzymał się, ale ruszył i pojechał, ale nie na Mostówkę, a na Małkinię, a potem na Białystok. Po pięciu stacjach skapłem się, że jest coś nie tak. Wysiadłem w Brachowie (przed 17). Po siedemnastej dwie miałem pociąg na Wileńską i tam wsiadłem (kolejny w dobrą stronę był za 2 godziny), wysiadłem w Tłuszczu i na szczęście, za 10 minut (17,29) byłem już w drodze na chacie. Tak sobie błądząc nie poszedłem na wykłady prawka, nie przejmuje się. Miałem w tym trochę szczęścia, bo kolejne połączenia bardzo mi odpowiadały.
Dostałem foty z imprezki, oto one (z aparaty w telefonie marasa – swojego nie dał).
Adam (fajnie wygląda):maro_adam.jpg
Butelki:maro_butelki.jpg
Ja (pije Maximusa):maro_kubek.jpg
Ja (rano):maro_mike.jpg

Jak Wam się podobam?


  • RSS