mike002 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

666

Brak komentarzy

Byłem dziś na tej olimpiadzie z maty, nawet dobrze mi poszło, ale w najprostszym zadaniu zamiast trójkąt przeczytałem kwadrat. Wyszedłem i jak zaczęli opowiadać to nie opadłem z sił, nie, nie przyznałem się, chciałem zachować twarz. Przez głupie niedopatrzenie moje szanse na jak najlepszy wynik diametralnie się zmniejszyły. Zadania nie były trudne, ale szły mi jak po gruzie. Patrzyłem na nie, czytałem, ale mózg nie umiał przetworzyć literek w obrazki. Parę razy brałem już udział w takich imprezach, ale teraz zebrałem zakazy i nakazy na następne:
~ przed zrobieniem czegokolwiek przeczytaj dwa razy wszystkie zadania (robiąc proste obliczenia, będziesz myślał o następnych – zaoszczędzisz czas),
~ zapuszczaj żurawia (aż dziw, że tego nie zrobiłem),
zasrany, jebany trójkąt, dziesięć punktów w plecy. Na pięć zadań !!! Czterdzieści osób pisało !!! URBANOWSKI JAK MOGŁEŚ PRZECZYTAĆ TRÓJKĄT JAK TAM BYŁ PROSTOKĄT – jak robiłeś zadanie 2 w którym był trójkąt, przeszedłeś nie czytając polecenia do 3, tylko patrząc na dane i spieprzyłeś – TY!!! MASZ SZCZĘŚCIE, ŻE GRA NIE TOCZYŁA SIĘ O WYSOKĄ STAWKĘ.

Zrobiłem grafikę do zina, oto ona mike.jpg , niby, że to będzie teraz mój podpis, ciekawe?!

Idę głodny do kuchni, bonuje po szafkach, patrzę 3 świeczki, konkretnie 3 szóstki, pytam się po co, moja mama, że to na mój tort (chrzestna wpadnie w następną sobotę), że trzy szóstki to osiemnaście. Ja jej mówię, co to znaczy, a ona wyrzuciła je do kosza ;).

bausik.

Brak komentarzy

Postanowiłem nie ukrywać ksywek wyłącznie pod pierwszą literą, ale opisywać wszystko bardziej realistycznie, przecież nie mam zamiaru dawać znajomym linku, już nawet nie będę dawał na gg. Jeśli tu się znalazłeś to jest to wynik przeznaczenia, może klątwy … ;)

W poniedziałek (23-02-04) wróciłem ze szkoły do domu o 3, godzinę wcześniej dostałem kasetę ze studniówki i przez ten cały czas nie mogłem wytrzymać. Po przekroczeniu progu od razu ją włączyłem. Śmiałem się sam do siebie, także z siebie ;), ale wideo zjebało się po godzinie, nie zdziwiłbym się, gdyby było starsze niż ja ;). Spoko, jest po czwartej, a że planowałem nocować u kumpli: Ampek z Marasem (z klasy) zaprosili mnie na noc do swojego pokoju w internacie (mają wolne łóżko), bo akurat to jest w moją osiemnastkę, a mieliśmy zaległą cała połówkę. Zaczynam się pakować, za mały plecak. Miałem wziąć śpiwór, ale pomyślałem, że powiem: „Dobra chłopaki nie idziemy spać”;). Pociąg Mostówka – Wyszków miałem o 16.44, więc się spoko wyrobiłem. O 17 byłem już na miejscu, o 17.02 byłem już na wykładach na prawko, to było częścią planu. Na wykładach mam kolegę Pawła – brat koleżanki z klasy, no z nim gadam co dzisiaj będę robił, a za nami siedzi taka gnida i wszystko podsłuchuje, a potem mówi, że z której ja klasy jestem, bo mnie kojarzy, swoją drogą, CO ZA TUPET? Skończył się kurs, a on z nami idzie, bo niby, że zna Pawła, a ja szedłem po jego siostrę, i tak z nami sobie podejdzie, gada, że w który ja pokoju będę to se wpadnie z kumplem: „Spokojnie Urbanowski, spokojnie, olej go”. Dobra skręcił w inną stronę na LO, a my szliśmy na Polonez i od razu nam OBU poprawił się humor. Zachodzimy, a Marta zaprasza mnie do środka, mówi, że nie może, ja już jestem w środku. Mówię, że whs mi padło i że, nie wiem co jest na tej kasecie, bo widziałem tylko początek. Obejrzy u mnie – sugeruje. Mówię, że do 20. mam trochę czasu, a jak widziałem początek, to miałem łzy w oczach i taki sentyment patrząc na te wszystkie, dobrze znane mi, pyski. Jednocześnie obawiałem się, ze wyje jakoś tak, że wszyscy będą się ze mnie śmiać. Ale Marta zapewniała mnie, że jest ok. więc po chwili oglądaliśmy już wideo. Za 0,5h Maras puszcza pikacza, piętnaście minut później drugi. Napisałem mu, że już idę, a on odpisał, że czeka ;). Oglądając kasetę udało mi się jakoś tak zbajerować Martę, że jednak poszła, bo nie chciała, czy nie mogła, nie zagłębiałem się (nie wiem, czy topisałem;). Gdy już się wypindrzyła przed lustrem to udało się nam dotrzeć na bounce przed 21. Wpadamy, a tam przy drzwiach TEN koleś i idzie za nami i wita się normalnie z wszystkimi moimi kumplami, ja im daje znaki, co to za frajer? Ale spoko nawinąłem temat o kasecie, co widziałem. Frajerek po pięciu minutach do mnie, spoufalając się wyraźnie, czy mogę dostać tyle wódeczki i pokazuje mi w palcach, ale ja wtedy zrobiłem minę. Powiedział, ze by go zawołać jak będziemy pić. Stoi już przy drzwiach, jaszcze nie wyszedł, a ja mu już pokazuje taką palcówkę, nie wiem ja to się nazywa. On się odwraca i mówi, co chcę, a ja mu: idź z stąd. Wy dygał centralnie, już go potem nie widziałem. Maciek na to, ale miałeś cierpliwości. Dobra zapominam o nim (o kim?;), polewamy. Chłopaki: za Twoje zdrowie. Dobra idziemy na tą zabawę co jest na dole, ale lipa, wracamy do pokoju, ja już rozlewam, a Ampek: już? Znowu? Ja na to: możesz pić samą popitę ;). Obskoczyłem kolejkę, oczywiście ja też pije, ale wedle zwyczaju sam sobie nie polewam ;). Poszła już 3. kolejka, a butli jakieś 4 centymetry na dnie, a teraz ja miałem pić, bo używaliśmy jednego szkła, mówię, ja już to dopiję.;). Trzeba było teraz odprowadzić Martę, ale fajnie się szło ;). W drodze, Ampek: mnie to by ten Twój ostatni już zmulił, w rzeczywistości to fajnie było, ale ja nie czułem TEJ extra fazy. Zaszliśmy do internatu, a wszyscy „urzeknięci moją historią” załatwili wideo i od około północy do 3 oglądaliśmy studniówkę. Tego po prostu nie da się opisać, taka polewka. Jest tyle akcji, że jak by dało się to opisać, to by ten serwer siadał ;). Może jedną opiszę, mimo, że to trzeba obejrzeć i zaufać swoim oczom ;). Tańczę z Pauliną, nie, nie, nie…. jak skataloguje trochę fot, to pewnie będą na stronie www.mikepage.fm.interia.pl – wpadnijcie bo coś tam już jest, a dokładnie jedna fota, ale fajna. Ja to ten co tak mało go widać (za moją wychowawczynią).
Obejrzeliśmy tą kasetę, a od chłopaków dostałem browara z Chin, 2. z wikingiem na etykiecie „Red Eryk”, 3. skądś tam i jeszcze coś obcego. Ja wybrałem Red Eryka, przypadkiem okazał się najmocniejszy, był koloru czerwonego. Pozostałe browce to: chiński to były to jakieś szczyny, a ten 3. był baardzo gazowany. I tak było do czwartej, tak se gadaliśmy, fajnie było, Maras już daawno wysiadł. Poszedłem spać z Ampkiem o 4 coś. Trzy godzinki snu i pobudka internacka. Ja do Marasa: idz po śniadanie, najdłużej spałeś. Poszedł ;). Amepek spał, ja wstałem o 7.30, bo wszyscy zaczęli się zwalać z browarami na kaca, a już wtedy miałem prawdziwy kapeć w paszczy, a jeszcze paliłem, to normalnie Scylla&Charybada. Przezorny zawsze ubezpieczony: miałem szczoteczkę, ale ta pasta Mara trochę lipna była i dała tyle, że do tej pory mam podeszwę zamiast języka, jeszcze do tego gardło mnie boli. TRZEBA iść do szkoły, trzymam się planu. Teraz to nawet nie pamiętam jakie lekcje miałem, ale jeśli mnie nie spytała z polaka to nie mam powodów do obaw. Po 4 lekcjach mamy 2 w’u – e’fy. Miałem ze wszystkim iść na basen, plan!. Jednak jak bym poszedł to na gardło bym się pewnie leczył miecha. Ampek i Maro poszli ;).

Misja „zmian na banana”, miejsce zadania: internat (obrana w poniedziałek, nie czytaliście o tym, tylko ja o tym wiem. Plan to plan, można go nagiąć. Misja to zadanie cząstkowe uwzględnione w planie ;), wynik: zakończona powodzeniem! ! !

Co do moich przeczuć, że w poniedziałek wszystko będzie tak jak ja bym to chciał widzieć, to aż mnie pozytywnie zaskoczyło, w jakim stopniu miałem racje (ale dopiero od wtorku). Może to na razie nie może wyglądać tak jak ja chcę, może nigdy nie będzie, ale jestem zadowolony. Cieszę, bo na pewno jest czym, oby się to utrzymało. Jednak przeszłość mnie czegoś nauczyła, da się i z takich sytuacji wyjść, dobrze postąpiłeś, TAK TRZYMAJ 002 – TYLKO NIE PRZEGNIJ PAŁY! Oby jutro było fajne…

Cały czas pracuje nad szatą mojego blogu, efekt końcowy powinien być satysfakcjonujący. Przy okazji robię moją stronę. Będzie dostępna pod www.mikepage.fm.interia.pl – będzie zawierała jakieś zdjęcia ze studniówki. A z tych co mam, to wiem, że ten kto będzie to oglądał, będzie się śmiał. Powstawiam mid’y, które będą się odpalały przy uruchomieniu strony ;). Wybrałem takie śmieszne, np. Mr. President – Cocojambo ;).

Piątek się ciekawie skończył (mimo, że miałem spięcie z P. ;( ). Mam przeczucie, że w poniedziałek wszystko będzie wyglądało tak jak ja chcę, a jeśli nawet nie, to w tym tygodniu wróci wszystko do normy. W piątek zrobiłem sobie zdjęcie do dowodu, w poniedziałek złożę wniosek o dowód. Ten tydzień muszę poświęcić na przygotowanie się do olimpiady z maty w Ostrołęce – 28 luty finał, w etapie szkolnym zebrałem najwięcej punktów z całego mojego LO ;). Nie mogę ich zawieść.

Pozdrawiam czytelników! ;)
3V – everybody!

Spojrzałem na wszystko obiektywnie, przestałem sobie brać wszystko, tak poważnie, do serca. Przecież wokoło jest tylu wspaniałych ludzi, którzy cały czas o mnie myślą, troszczą się o mnie, patrzą mi w oczy.

>„Idę za nimi, bo Oni idą za mną,
wiesz jak to się nazywa -
- to lojalność”

Dzisiaj na przykład kolega, załatwił mi wejście na imprezę, nic może w tym nie było by wyjątkowego, gdyby się nie odbywała w moje osiemnaste urodziny, tzn. 23 lutego 2004. W dodatku jest to impreza zamknięta, a on pamiętał o mnie i wystarał się o zaproszenie (dla mnie i osoby towarzyszącej) u samego organizatora. Dzięki. Wiedział, że nie jest tak, że ja nie będę robił osiemnastki. 23 luty to poniedziałek, w środę są ostatki (P. powiedział, że robienie tych urodzi przedterminowo przynosi pecha, a w zwykłe dni to nie mam sensu). Imprezę planuję na pierwszą sobotę, jak to już będzie możliwe, lub ewentualnie po maturze. Na pewno będzie należycie;) uczczona.

Apogeum

Brak komentarzy

Jestem Michał Urbanowski, chodzę do IV klasy LO (tak, maturalnej;).
Na razie szata tej strony nie zachwyca, ale jak już opanuje podstawy html’u to…(jeszcze nie wiem, ale to będzie coś). Dziękuję za wpisy w księdze, dzięki Wam wiem, że będziecie mnie odwiedzać i że mam się starać, bo będę miał u was ciepło;). Mimo to, założyłem ten blog, by wreszcie uporządkować jakoś swoje życie.

Zimno i smutno za oknem. Dzisiaj czuje, że w szkole nic mnie już nie cieszy, nie mam żadnej radości w chodzenia tam. Nawet zagadanie z kimś, kogo lubię, nie daje tego, co powinno – tej przyjemności życia. Wracając do domu myślałem czym to może być spowodowane? Może zawodami z przeszłości. Zawodzili ludzie, zawodzili przyjaciele, zawodziłem ja…, ale chyba nie wali się mój świat, przecież wiem, że inni mają naprawdę większe problemy, mają prawdziwe problemy. Wiem, że mam sprawdzonych kumpli. Spytali, czy się na nich obraziłem, dlaczego nic nie mówię, nie widzieliśmy się dwa tygodnie, o to właśnie chodziło, ale ja skłamałem, o nie załatwionych jeszcze sprawach. Przecież nie jest ze mną i u mnie tak źle. Zauważyłem, że nie mogę się skupić dostatecznie na jakiejś czynności, myśli moje błądzą gdzieś bardzo daleko, gdzie dokładnie, tego nie wiem. Czy ja mam konkretny powód do smutków? Może niektóre słowa – to wszystko. Próbuje postawić się na miejscu tych osób, wszystko tylko dlatego, bo każdy chce zachować pozory, ale znam ich i wiem, jaki kto jest, że jeśli będę potrzebował ich wsparcia, to mogę na nich liczyć. Michał BIEŻ SWOJE ŻYCIE W SWOJE RĘCE, POKAŻ IM ŻE JESTEŚ COŚ WARTY, PRZETRZYJ OCZY – BIERZ SIĘ DO ROBOTY! BUDZ SIĘ Z LETARGU, NIM BĘDZIE ZA PÓŻNO! ! !


  • RSS